Gośka
Obudził mnie telefon.- Synu, zhańbiłeś nasze nazwisko na zawsze - powiedziała łamiącym się głosem zranionej działaczki "Solidarności" matka.Dwie wielkie łzy spłynęły mi po policzkach. Zawsze łatwo wzruszałem się na kacu.- Mamo, przecież wiesz, jaki jest Urban.Wszystko poprzekręcał. Ja nic do niego nie pisałem. To Hołdys...- Znajomi dzwonią od rana...- To i tak dobrze, bo do mnie przez całą noc.- Jestem załamana.- Mamo, niech się mama uspokoi. Jak Wolna Europa i Głos Ameryki mówiły o koncercie, to mama była ze mnie dumna.- No tak, ale teraz...- Przecież mama widziała, że dziennikarze płakali ze śmiechu...- No tak, ale...- Niech mama pójdzie na spacer, albo do pani Heleny, no... pa.Odłożyłem słuchawkę. Potem wykonałem parę rytualnych czynności, jakie facet na kacu wykonać powinien. Siusiu, ząbki, jedno piwo duszkiem, a drugie powoli z dużego szklanego kufla...